Posty

Ten statek idzie na dno XD

 Dawno nie pisałam, a tyle się wydarzyło :D Żaneta zwolniła się dwa tygodnie po tym, jak przyszła (podobno przez Gestapowca, w co jestem w stanie uwierzyć). W międzyczasie mieliśmy nową kierowniczkę, dziewczynę, z którą pracowałam w innym Dino (bo po tamtej akcji zwolnili Damę Kier). Walnięte babsko, ale jakoś przeżyłam i sama odeszła, bo stwierdziła, że "jesteśmy toksyczne". W tym czasie przyjęły się 4 nowe osoby, a niestety Mirka odeszła :( I od tego czasu ten sklep idzie na dno. Z tego wszystkiego już też zdążyli jedną z tych nowych przenieść do innego sklepu. Wracając: po tamtej wariatce kierowniczką została Shogun. I dzisiaj od rana dostaję informacje od dziewczyn, że już nie jest kierowniczką, że z rana przyjechała liderka z kierowniczką z innego sklepu i co najśmieszniejsze, Shogun się jak zwykle spóźniła i do tego pojechała sobie do domu XD Co do jej pracy, jako kierowniczki, chyba muszę stwierdzić, że zrobiła się z niej druga Dama Kier. Odkąd Mirki nie ma chyba próbu...

Bo to zła kobieta była...

 To będzie długi post. Zacznę od tego, że w poniedziałek jak zwykle jest inwentaryzacja mięsnego i warzywniaka, czyli musimy poważyć wszystko co jest w ladzie mięsnej, sery i chłodnię, jednocześnie pilnując, żeby były bułki, obsługując klienta, posprzątać, umyć maszyny i wyrobić się do 22:45, bo nie możemy robić nadgodzin, a jesteśmy we 3 na zmianie. Razem ze mną była Lala i Jaga, najlepsze psiapsióły do zeszłego tygodnia. Nie wiem, co się wydarzyło, ale są pokłócone. Generalnie Jaga to się w ogóle do tego nie nadaje, bo wprowadza wszystko jak babcia (z szacunkiem dla babć). Jeszcze mi przyszła i mówi "pisz wyraźnie, to szybciej będę wklepywać" 😱 Po czym jeszcze dodała, że ja to będę robić (mogłam jej powiedzieć, że ok, ale Ty za mnie ogarniesz cały mięsny). W dodatku mamy nową koleżankę za Ciotkę, nazwijmy ją Żaneta, która jeszcze nie ogarnia, co gdzie i jak i pomieszała mi wszystkie kiełbasy w chłodni, więc najpierw musiałam to wszystko ułożyć i dopiero zważyć. Na szczęści...

Wredne babsko

 Ciotka się zwolniła :( znalazła sobie nową pracę i w sumie wcale jej się nie dziwię, że odeszła, bo atmosfera ostatnio jest tragiczna. A Dama Kier bardzo źle ją potraktowała, bo Ciotka miała przyjść jeszcze w sobotę, a ta ją wywaliła w piątek z naszej fejsbukowej grupy. Bez żadnego podziękowania za pracę, bez niczego. Chamówa, nie? Teraz przyszła jedna osoba za Grubą, nazwijmy ją Żaneta. Póki co jest sympatyczna i pracowita, więc trzymajmy kciuki, żeby została na dłużej.

Kto zgasił światło?

 Wczoraj koło 19:00 na osiedlu była jakaś awaria prądu i zgasły światła. Akurat byłam na kasie. Niestety w sklepie jest tak, że jak padnie prąd, to drzwi się nie zamykają. I tak sobie siedzę na tej kasie, marznę, bo nie wzięłam polaru, kolejka z ludźmi i czekali. Minęło 15 minut, ciemno, jak wiadomo gdzie, a ludzie dalej podjeżdżają, wchodzą, totalnie ignorują, że nie ma światła, prądu i że jest kolejka ludzi. Szogun zadzwoniła po agregat i z zapytaniem, co mamy robić. W końcu wróciła i mówi do ludzi, że awaria może potrwać i do 21:00 i że będzie musiała zamknąć sklep i prosić o jego opuszczenie, żeby zostawili zakupy, a my je poodkładamy na półkę. I gdy tylko skończyła to zdanie, to włączyli prąd 😂 A miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle ;)

Co tu się...?

 Hello. Nie mam pojęcia, co tu się dzieje, ale Mirce i Grubej kończyły się umowy pod koniec lutego i Mirka wiedziała dwa tygodnie przed, że jej przedłuży, a Grubą trzymała do ostatniej chwili w niewiedzy, mimo tego, że każda z nas już wiedziała, że chce ją zwolnić. Konspira jak nie wiem, pytałam każdą z lasek, czy któraś jej powiedziała i każda, że nie. To co, jak zwykle Dinusia musi wszystko sama robić, to w końcu się zabrałam i jej powiedziałam. Gruba w szoku oczywiście, bo przecież jest uwzględniona w grafiku na marzec. Tłumaczę, że musiała być, bo inaczej nie wydrukowałaby go. Dziewczyny próbowały jej zasugerować, żeby poszła do Damy Kier i pytała, co z jej umową, czy jej przedłuży, a ta niestety się nie domyśliła. W międzyczasie znalazła inną kobitkę, którą chce zatrudnić, ale zanim ona porobi badania to wszystkie będziemy musiały iść na mięsny. Ja sobie wcześniej załatwiłam (jeszcze nie wiedziałam, że Grubej nie będzie), żeby mieć cały marzec na popołudniówki, więc będzie luz...

Śmieszek

 Hello :) Czasem przyjeżdża do nas policja po śniadanie/drugie śniadanie/ogólnie na zakupy i zazwyczaj klienci się wtedy interesują, co się stało, czy ktoś coś ukradł itp. Niedawno była właśnie taka sytuacja, siedzę na kasie i wchodzi 2 policjantów. Klient z żoną stoją i ona "ciekawe po co przyjechali" i mówię, że pewnie po szamkę, a ten mąż "pewnie się dowiedzieli, że jest promocja na karmę dla psów". Śmiechłam ;)

Dziwna rozmowa

 Niedawno miałam taką sytuację, która delikatnie mówiąc poryła mi banię: Ja: Dzień dobry. Klient: Znamy się? Ja: Nie, czemu? Klient: Bo mówi mi pani "dzień dobry". Ja: Bo jestem kulturalna? Klient: Każą wam tak mówić (podśmiechujki pod nosem) Ja: Nie no, przepraszam, że rodzice mnie dobrze wychowali i nauczyli mówić "dzień dobry". Ludzie są dziwni ;)